Trzy utwory Ravela oddają niektóre szczegóły fantastycznych i momentami mrożących krew w żyłach poematów Bertranda. Literackie obrazy bardzo sugestywnie „przełożone“ zostały na muzyczny język. Faschingsschwank aus Wien (Karnawał wiedeński) op. 26 Schumann’a jest poniekąd „żartem“, dziełem swoiście dworującym z muzycznego smaku wiedeńskiej publiczności. Cykl, zbudowany z pięciu ogniw — pięciu utworów, o dużym kontraście wyrazowym. Chopin bardzo przemyślnie kształtuje w Balladzie f-moll układ napięć i kulminacji, spiętrzając energię, wzbogacając fakturę i komplikując harmonikę. Zasadniczy temat zyskuje za każdym razem nowe, wariacyjne opracowanie. Skriabin kończył swoją Sonatę w roku 1903, którego plonem były także Etiudy op. 42 i Dwa poematy op. 32. Klucz do zrozumienia tych dzieł leży w przywołanych tu, nieco egzaltowanych wypowiedziach kompozytora.
| M. Ravel Gaspard de La Nuit | | | |
| 1 | Ondine | | 7:32 | |
| 2 | Le Gibet | | 6:35 | |
| 3 | Scarbo | | 10:08 | |
| R. Schumann „Faschingsschwank aus Wien” Phantasiebilder, op. 26 | | | |
| 4 | Allegro | | 8:47 | |
| 5 | Romanze | | 2:57 | |
| 6 | Scherzino | | 2:00 | |
| 7 | Intermezzo | | 2:24 | |
| 8 | Finale | | 5:54 | |
| F. Chopin
| | | |
| 9 | Ballade in F minor, op. 52 | | 12:45 | |
| A. Scriabin Two Poems op. 32 | | | |
| 10 | Poem in F sharp major, n° 1 | | 13:25 | |
| 11 | Poem in D major, n° 2 | | 1:35 | |
| Three Etudes op. 32 | | | |
| 12 | Etude in C sharp minor, op. 42 n° 5 | | 3:53 | |
| 13 | Etude in C sharp minor, op. 2 n° 1 | | 3:18 | |
| 14 | Etude in E major, op. 8 n° 5 | | 3:25 | |
| | | | |
| Total time | | 76:08 | |
Recenzje
Adam Rozlach
Płyta atrakcyjna, o dużych walorach dźwiękowych, bardzo ciekawa programowo. W zasadzie wszystkie zamieszczone na niej utwory należą do wielkiego repertuaru pianistycznego z Gaspard Ravela i Faschingsschwank Schumanna na czele, ale jest też jest chopinowska Ballada f—moll oraz kilka znanych i szczególnie lubianych —nie tylko przez melomanów— miniatur Skriabina.
Otwierająca ravelowskie arcydzieło Ondine zwraca uwagę wrażliwością w śpiewności legata, w falowaniach wyrazowych. Muzyka skrzy się pięknymi barwami, wysokie dźwięki rozbłyskują niczym refleksy wodne. Co ciekawe, artystka osiąga wrażenie lekkości, subtelności podania a jednocześnie cały czas gra szeroko, zdecydowanie, z dużym rozmachem, pokazując nam swoja dużą pianistyczną klasę. Bardzo dobrze wyważone są wszelkie plany w Le gibet, zajmująco utrzymuje pianistka w beznadziejnie równym ruchu to swoiste wahadło śmierci…Finałowy Scarbo interesuje ściśle przemyślaną reżyserią, gdzie nie ma miejsca na grę przypadku. Dobra jest gradacja napięć, znakomita gra, dużo arcyciekawych walorów muzycznych. Może tylko chciałoby się tu większej lekkości, która pozwalałaby groteskowemu goblinowi na nieco zwinniejsze śmiganie po niebie?
Schumannowski Karnawał Wiedeński rozpoczynający się –niestety- niemal bez przerwy po Ravelu pokazuje nam solidną i rzetelna pianistykę O. Rusiny. Wstępne Allegro jest romantycznie wzburzone, szerokie, pełne; recytatywny Romans pięknie wyśpiewywany, z ciekawą częścią „chorałową”; mocne jest Scherzino ale z subtelnym finałem; Intermezzo oczekiwanie wzburzone, pianistycznie nie pozostawiające uczucia niedosytu, a Finał , tym bardziej mocny i pełny, przez co może trochę za bardzo „dosłowny”, ale –z drugiej strony– ile w nim lekkich i zwiewnych odcinków. Interpretacji tej słucha się z dużą satysfakcją, jest żywa, zmienna, różnorodna.
Na płycie jest jedna chopinowska Ballada, ta ostatnia, w tonacji f–moll. Bardzo ładna dźwiękowo, naturalnie się rozwijająca. Artystka troszczy się o piękne brzmienie, dba o właściwy nastrój i klimat. Ma czas, nie śpieszy się, narracja ma swój wewnętrzny spokój, jest rozśpiewana, trochę nawet rzewna z początku. Kulminacja osiąga dużą jędrność, sporą dynamiczną masę, tym bardziej podoba się powrót do dominującego w całości nastroju. Finał szeroki, wręcz soczysty. Ta pełnia gry O. Rusiny, w połączeniu z szerokim planem samego nagrania, daje szczególnie w Balladzie jakiś rodzaj mgiełki, woalki ale słyszana wtedy pewna nieokreśloność figuracyjnych przebiegów staje się tu –dla mnie– pewnym bardzo „romantycznym” walorem...
Na koniec artystka daje nam tak bardzo swoją muzykę – dwa poematy op. 32 oraz trzy znane i popularne etiudy Aleksandra Skriabina. Otwierający tę część Poemat Fis–dur op. 32 nr 1 jest wykonawczą perełką. Ma poetyckie zamyślenie ale ma też wielki pianistyczny rozmach – niezwykle prezentujący się w tych delikatnych i subtelnych ramach. Cudownie, z blaskiem dźwięczą wysokie tony. Imponuje mi ta pełnowymiarowość pianistyczna mimo ściszonego i pięknego doprawdy nastroju tego najprawdziwszego poematu. Chce się go słuchać raz jeszcze…
Drugi Poemat potwierdza wszystkie tak charakterystyczne cechy gry Rusiny – wielki dynamizm ale i kulturę podania – śliczne wręcz jest zakończenie Poematu D–dur op. 32 nr 2. Ładnie „złożona” pianistycznie jest Etiuda cis–moll op. 42 nr 5. Do pianistycznego impetu i zdecydowania dochodzi jeszcze rosyjska zaduma i niezwykły romantyczny przepych – ma ta interpretacja wiele rozkosznych wręcz „momentów”. W Etiudzie cis–moll op. 2 nr 1 do ogólnego poczucia piękna dochodzi jeszcze bardzo szlachetny rodzaj dystansu... Znakomity pomysł na zwieńczenie tego płytowego recitalu ale zarazem zachęta i bodziec do wybrania się na „prawdziwy” recital. Sztuka Olgi Rusiny sprawia bowiem ogrom satysfakcji.
RUCH MUZYCZNY 2011, Józef Kański
Ta utalentowana wychowanka starej rosyjskiej szkoły pianistycznej od dawna mieszka i pracuje we Wrocławiu. Poszczycić się może wieloma sukcesami w działalności pedagogicznej; jednocześnie jest ciągle w bardzo dobrej formie pianistycznej, co nieczęsto się zdarza muzykom intensywnie zajmujących się pedagogiką instrumentalną. Niedawno omawialiśmy jej płyty z dziełami Beethovena oraz Rachmaninowa, teraz przypominamy krążek wydany dwa lata temu przez polską firmę Soliton. Utrwalone tu interpretacje wystawiają artystce jak najlepsze świadectwo, potwierdzają jej pianistyczną maestrię i świetne wyczucie stylu: mimo bardzo zróżnicowanego repertuaru potrafi ona — może poza jednym wyjątkiem — dobrać właściwy wyraz.
W cyklu Gaspard de la Nuit Ravela nastrojowa Ondyna ujmuje w jej interpretacji klarownością i logiką prowadzenia muzycznej myśli bez „impresjonistycznego“ rozwichrzenia (którego nadmiarem tak często grzeszą inni wykonawcy), a demoniczny Scarbo imponuje dynamiczną wirtuozerią. W skrajnych częściach Karnawału wiedeńskiego op. 26 Schumanna pianistka urzeka romantyczną, pełną polotu grą (może tylko w pierwszej frazie tego cyklu chciałoby się wyczuć rytm bardziej zdecydowany). W serii utworów Skriabina (dwa Poematy op. 32 i trzy Etiudy) Rusina jest już całkiem w swoim żywiole, sugestywnie oddając ich intensywną i kapryśną ekspresję. Jedynie w Etiudzie cis-moll z opusu 2 zabrakło silniejszej nuty tragizmu, który wstrząsnąłby słuchaczami tak mocno, jak w legendarnych interpretacjach Horowitza lub Richtera.
Najmniej przekonująca wydaje się interpretacja Ballady f-moll Chopina. Od strony technicznej wykonaniu nic nie można zarzucić, ale momentami przeszkadzała mi nadmierna rozwlekłość, pogrążenie w refleksyjnej zadumie, która pozbawiła utwór płynnej epickiej narracji. Pozostałe utwory dzadzą jednak słuchaczom wiele przyjemności.